 |
Po turnieju w klubie Kahuna
Przedostatni przed tegorocznymi Indywidualnymi Mistrzostwami Polski turniej kategorii A zakończył się bez większych niespodzianek. Choć Łukasz Nitka, a następnie Kamil Dominiak zasiali ziarno niepewności, co do składu finału, to ostatecznie z ziarna tego nic nie wykiełkowało. Obaj pozwolili Marcinowi Karwowskiemu na odrobienie straty seta i przegrali 2-3, odpowiednio w ćwierć- i półfinale.
Wojtek Nowisz miał łatwiejszą drogę do finału. W pierwszych trzech rundach tracił po 9 punktów na mecz, nie widząc większej różnicy, czy przeciwnikiem był Tomek Banasiak (60. w rankingu PFS), Grzesiek Leśniański (11.), czy Maciek Lubiak (10.). Dopiero Maciek Maciantowicz (4.) w półfinale zmusił Wojtka do gry w squasha, a nawet urwał mu seta.
I tak w finale zagrali ci, którzy mieli zagrać. Numer jeden i numer dwa rankingu, główni (i niemal jedyni) kandydaci do tytułu mistrza Polski 2010. Niestety niektórzy widzowie, tak licznie zgromadzeni przez cały dzień w Kahunie uznali, że ten mecz widzieli już kilka razy i miejsce przed kortami nie było do końca wypełnione. Ci, którzy zostali, obejrzeli mecz na wysokim poziomie. Wojtek i Marcin, obaj nie zostawili nerwów poza kortem, Wojtek często okazywał niezadowolenie ze swoich zagrań, Marcin z rzadka, ale za to bardziej ekspresyjnie.
Mecz kończy się zwycięstwem Wojtka Nowisza (8-11,11-7,12-11,12-11)
W równolegle rozgrywanym meczu o trzecie miejsce Maciek Maciantowicz wygrał z Kamilem Dominiakiem 3-1 potwierdzając swoje aspiracje do podium IMP.
W turnieju kobiet zagrało 19 zawodniczek. Rywalizacja zakończyła się tak, jak się zakończyć musiała. Na korcie pojawiły się Dominika Witkowska i Ania Jurkun. Chciałoby się napisać „po niezwykle zaciętym meczu", ale ich mecze niemal zawsze są zacięte i nie jest to już niezwykłe. Wygrała Dominika 9-11, 12-10, 12-10, 11-6. Coś mi mówi, że finał Mistrzostw Polski też będzie wyrównany. Trzecie miejsce zajęła Magdalena Ryczko.
Reaktywacja Kahuny bardzo się udała. Przeprowadzone w piątek eliminacje odciążyły sobotę, a jednocześnie dały szansę pogrania tym, którzy w nich odpadli. Grano o każde miejsce, systemem „best of 5", w przerwach można było próbować swoich sił w badmintonie. W sobotę w Kahunie było mnóstwo ludzi. Oprócz graczy w klubie pojawiło się dużo kibiców, którzy licznie obserwowali mecze na każdym etapie rozgrywek poszczególnych turniejów. Nowa część klubu rewelacyjnie sprawdza się podczas większych imprez.
|
|
|